Ty i ja – 656

Kompletnie nic nie ma sensu. 

Ty nieosiągalna, niedostępna , w dodatku to tylko może wyjść Ci na dobre, w przeciwieństwie do sytuacji gdybyś była ze mną! 

Leczenie, które wpływają na mnie całkiem odwrotnie niż  powinno.  Bo zamiast znalezienia choćby spokoju, jakiegoś odetchnięcia od moich harpii. Od tych ciągłych sumienia wyrzutów, od wszystkiego, nawet od Ciebie 

Nic nie pomaga, złość coraz trudniej mi opanować . Na tych kretyńskich sesjach wcale nie umiem się powstrzymać. Wybucham jak pocisk odlamkowy .

Ranię  niczego niewinnych ludzi. Bo czym są  winni? Tym że wciąż kłamią ? Tym że są  zapatrzeni w siebie i tak naprawdę  nie widzą  nikogo.  Jakie  to inne od poprzedniej terapii. Tam jedność,  tu kilku  zwykłych lizusow. 

A jednak to Ludzie, wcale nie gorsi.  Tylko powiedz mi moja Najukochańsza, jak….. mam to przyjąć, jak to pamiętać i zamiast bomby pozostać człowiekiem. ..

Kolejna sesja po której są  gdzieś (???) Tylko kawałki mnie…

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Ty i ja – 656

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s