Ty i ja – 635

Gorąco! W takie dni wspominam morską bryzę. Nawet w największym upale zawsze daje szansę oddechu.

Dziś, wracając od „Ciebie” tego oddechu zabrakło. Tak Chabrooka ,dusiłem się. Swą beznadziejnością. Tym że nie umiem żyć. Że tak trudno jest bez swego marzenia,  bez Ciebie Jedyna. A z Tobą. ..nie dla mnie. Że to wszystko tak podłe , że nigdy nie miałem najmniejszej szansy. Bo gdybym spotykając Ciebie nie byl już takim dziadem przynajmniej .

Gdybym poznał Ciebie ze trzydzieści lat wcześniej? 

A przecież…..ja Ciebie znałem,  choć nie było Cię tutaj. Jeszcze! 

Byłem przy Twych oknach. Z domu, z Twojej pracowni Kochana . Oba wyglądały tak samo, oba piekne i uchylone. 

Kiedyś,  w innym życiu, na innym świecie poszedł bym po schodach. A Ty witając mnie jak codzień, przytuliłabyś się  do mnie,  choć na chwilę Najdroższa. 

Tu i teraz? Nie wierzę że jeszcze choć raz ujrzę najpiękniejszy widok.

Słońce w Twoich oczach…

…to nie jest to samo co widzieć we śnie. 

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s