Ty i ja – 620

Sam nie wiem jak ocenić, a raczej co myśleć o tej terapii. Z jednej  strony wydaje  mi się powierzchowna i bezcelowa,  a z drugiej chcę wykorzystać każdą możliwość aby „naprawić” swą głowę,  a może duszę.

Lecz narazie nie czuję tego Chabrooka. 

Tam gdzieś uciekam przed sobą samym. Uciekam w cudze światy. A potem przerażony znowu uciekam stamtąd też! Czasem,  a nawet często podzielę się  tym co tam widziałem. Próbuję dać komuś oręż na te potwory tam dostrzeżone. 

Próbuję zatrzymać się, pomyśleć  , lecz wciąż uciekam przed sobą samym.

 Nie! 

Nie boję się  tego co gdzieś  mam w środku. Teraz raczej panuję nad Tym. Poza tym jednym, poza uczuciem do Ciebie. 

Gdzieś w nocy budzę się  z krzykiem stłumionym, na szczęście nikogo nie budzę?  nikogo nie ma obok mnie, poza patrzącymi na mnie , zdziwionymi oczami. Mądre, liczące setki tysięcy lat spojrzenie Kici. Ona rozumie?

A ja,choć kompletnie nic nie pamiętam  to wytłumaczenie  mam tylko jedno. Coś złego stało się  Tobie. Na szczęście  tylko we śnie,  moje Kochanie jedyne. 

Nic to, zwykle koszmary. Większa drażliwość, gdzieś jakiś o Ciebie strach bezpodstawny. A wszystko przez to że  moje ego skrępowane jest własnym sumieniem jak taki baleron wiszący na haku. 

Czy jest coś co to zmienić moźe Najdroższa?  Ty, a może wybaczenie Twoje? 

???

 Gdybym to jeszcze sam potrafił…gdybym samemu sobie umiał wybaczyć..

 

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Ty i ja – 620

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s