Ty i ja – 561

Przestałem liczyć dni OD a nie mam DO czego liczyć Chabrooka. Teraz, trzy lata temu przynajmniej miałem ten termin z diagnozy. Codzienny ból,  zwłaszcza nocą i wcześniej nieznane tak ogromne poczucie  straty. Potem przyszła świadomość szczęścia,  że doświadczyłem tego co spotyka tak niewielu z nas, ludzi. I jeszcze przemożna wizja szczęścia Twojego. Pragnienie abyś je spotkała i głupia chęć aby w nim była jakaś moja zasługa.

Choćbym miał nawet zapłacić wszystkim . Swą duszą, bo co mam więcej?

Co pozostało z tego dziś? Strach przed widokiem muru w oknie? Tęsknotą jakbym był sam na innej planecie. Miliony lat świetlnych od ukochanej? W dodatku bez nóg, bez rąk i bez obojga oczu…

I tylko niemy krzyk, z duszy czy z serca…

Że wciąż Cię widzę,  wciąż dotykam i idę w Twą stronę nie widząc słońca.

Kto idzie?

Dusza moja,to ja jeszcze mam swoją duszę  ? Gdyby jej nie  ciążyło ciało,bo po co mi ono  kalekie.

Po co świat który  nawet słońca nie ma?


Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s