Ty i ja – 430

15.12

 

Popieprzone sny Chabrooka. Piękne zakończenie, lecz wcześniej tak porąbane że sam nie mogę zgadnąć co to za wykwity chorej świadomości. Skąd te wątki, w dodatku tak wszystko płynne, dziwne/ nie, raczej dziwaczne/ i popieprzone. Coś rzeczywistego prawie miesza się z jakimś obrazem z „domu wariatów”? Choć to ostatnie przecież „w temacie” bardzo.

Ale! Wyobraź sobie że siedzę w sali konferencyjnej, gdzieś na szczecie wieżowca w W-wie. Narada zarządu PZU/ kiedyś miałem z tą firmą do czynienia, pracowałem dla niej, nawet znałem dobrze ludzi z samej góry zarządu/. Jestem jednym z kilku oficjalnych doradców samego prezesa. Poważne rozmowy, pochylam się nad notatkami….. Nagle trzy osoby wstają, zaczynają grać /między innymi na skrzypcach/ , śpiewać też. W dziwnym „numerze”, który trochę przypomina ludowe przyśpiewki a trochę jakiś blues, tych trzech „doradców” ubranych we fraki, podśpiewując, grając podchodzą do prezesa , składają mu śpiewające życzenia. A potem na stołach zjawia się alkohol, mnóstwo potraw. Urodziny???

W końcu ochlaj trwa sobie w najlepsze, a kolega , który był kiedyś prezesem jednej ze spółek zwraca uwagę że brakuje już wódy/ oczywiście to najlepszy koniak, whiskey/ . Delegacja, wraz ze mną idzie do chłodni, która jest w innym budynku. Szukamy, bo przecież nie czas jeszcze kończyć.

A potem nagle siedzę w jakiejś malusieńkiej kawiarni. Lody. Trzymam w dłoniach Twe rączki. Siedzisz naprzeciwko. Mówiąc coś. Tym tembrem głosu, którego używasz gdy chcesz się podobać/ jest taki! Zauważyłem to przecież dość szybko/. Nie wiem co mówisz. Słyszę tylko Twój cudowny / jak kiedyś go określiłem – „zmysłowy” / głos i tonę w Twych oczach. Tak, Chabrooka! Te modre i mądre, jedyne takie na świecie/szczęście że je pamiętam prawie co dzień gdy budzę się/.

I wszystko gdzieś znika. Budzę się. Lecz nie otwieram oczu, bo przecież jestem tak szczęśliwy w tym ciężkim stanie oderwania duszy od duszy. Szczęśliwy bo pod powiekami jest Najpiękniejsza kobieta na świecie. Jedyna, której sam widok, a nawet sama myśl o niej czyni świat tak innym, o wiele piękniejszym. Zrozumiałym, bo przecież w koncu wiem po co żyłem i żyję tyle lat. Nawet tylko dla jednego spojrzenia Twych oczu na mnie. Dla jednego zobaczenia w nich śladu Twej duszy Jedyna. Dla tych, choćby, kilku sekund…..

Dla mnie warto było żyć dla jednego uścisku Twej rączki. A przecież tyle ich było!

I znów ten płomień gdzieś we mnie? Pali?

Pali, lecz to nie ból………

 

Trochę się pogarsza Gusi. To boli, właśnie to jest ból/ jak wtedy gdy czułem Twój/. Choć tlumaczę i Jej i sobie, że to tylko drobny kroczek w tył, a potem będzie jeszcze lepiej.

Oby! Ja chcę wierzyć i Wierzę. I zmuszam Ją aby wierzyła, bo czy da się inaczej?

Jeśli możesz to przyłącz się do tej jednej mojej prośby. Niech Gusia też zazna chwil szczęścia, spokoju od Jej potworów. Jak inni, jak każdy człowiek, który szuka swego życia.

Niech znajdą je wszyscy, ……

Ty…………..moja Jedyna…..

figurka-kot-serenada-ser_7217_m

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s