Ty i ja – 428

 

13.12

 

Kolejny raz rocznica nierozliczonych krzywd. Niezagojonych ran też, bo przecież zawsze Człowiek może wybaczyć drugiemu człowiekowi, pod warunkiem jednym i ostatecznym. Pod warunkiem ze krzywdziciel zrozumiał że zrobił krzywdę, żałuje tego i choćby stara się poprawić.

Niewiele?

Czasem to „kamień milowy” byłby dla człowieka, właściwie dla ludzkości!

Tak Chabrooka, bo przecież zamiast szukać boskości gdzieś w niebiosach, mielibyśmy ja obok nas, na ulicy. W nas samych byłoby miłosierdzie i zrozumienie dla innego lecz też przecież człowieka. Tak niewiele nam trzeba by zjednać się z Ojcem, a zarazem to co jest tak lekkie i proste jest też wprost niemożliwe do osiągnięcia. Ciągle gdzieś taka skaza, ta najprostsza wada. Ta, która wyraża się tylko jednym słowem „ja”. Tym pięknym podkreśleniem naszej indywidualności, niepowtarzalności , zarazem wysokim murem pomiędzy „ja” a „ty” czy „my”!

Pseudofilozofia!

Ot coś się zebrało. Jak zwykle wiele słów, wartość tego zerowa. Bo tyle tysięcy razy już zdołałem usłyszeć – zejdź człowieku na ziemię- to najłagodniej!

 

Kilka dni temu minęło dwa lata od czasu gdy po raz ostatni napisałem/wysłałem/ coś do Jedynej dla mnie kobiety na świecie. Za kilka tygodni minie trzy puste lata bez Twego uścisku cudownie delikatnej raczki Jedyna. A ja, K…..a, dalej na tym świecie kompletnie nie wiedząc po co……

 

Jak dobrze ze Ty nigdy nie szukałaś „wsparcia” w jakichkolwiek prochach. Znam teraz takich! Znam tez takich, których rodzice ćpali, przez to dzieci mają wciąż problemy. Geny zaburzone?

Strach, agresja, omamy.

Wersje lajtowe, czyli brak zgody ze światem, czasem zniechęcenie, apatia. Brak akceptacji samego siebie i z tym związane wymyślanie sobie siebie innego. Przez to tyle problemów w kontaktach, nawet z własnymi dziećmi.

To wszystko w nadmiarze bolesne.

Pomóc im wszystkim?

Jak? Choćby dlatego że nie każdego rozumiem, może mógłbym, lecz czasu na „analizę” każdego nie starcza.

Bo przecież wcale nie jestem bliżej B-ga od nich. Może inaczej? Może za ich szczerą prostolinijnością, nawet jeśli odbieram ją jako fałsz, jako grę ciągłą, jest coś.

Może to najprawdziwsza ich kameleona natura, która jest automatyzmem powielania koloru otoczenia. Nic więcej i nic mniej? Tylko prawda? Inna lecz też prawda?

Bo czy nie może być dwóch przeciwnych prawd , jak – i + ???

Jak oczy. Prawe i lewe, każde widzi to samo, lecz każde inaczej. Które widzi bardziej prawdziwie i szczerze?

Powiedz mi Chabrooka! Bo przecież ja też wciąż „widzę Ciebie”, gdy Ty nie chcesz istnieć dla mnie.

A ja….., będę widział Cię ma duszą, dopóki „matka” nie umarła. Dopóki chcę być głupim i wierzyć, w to i w setki innych rzeczywistości, o ludziach, świecie. B-u z nas, jak my z Niego.

Tylko tyle Najdroższa………………..

 

13 Grudnia! Znowu wyrwana dusza razem z telefonicznymi kablami do „mojej” jedynej miłości.

Daleko? A może wystarczy tylko zamknąć na chwilę powieki………………

figurka-kot-serenada-ser_7217_m

Ależ „cierpię”, prawda? No bo do jakiego wniosku mógłby dojść ktoś/ gdyby taki masochista istniał, albo choć teoretycznie mógłby taki zboczeniec chodzić po tym świecie!/ kto przeczytałby choć z kilkanaście „odcinków” tego Wiekopomnego Dzieła? Że jakiś staruch zakochał się w młodej dziewczynie i nie może pogodzić się z tym ze dostał kopa w żyć.

I byłoby się zgadzało Jedyna i Najwspanialsza na świecie. Najpiękniejsza , najlepsza i najmądrzejsza. Oczywiście też bez wątpienia najzgrabniejsza i najbardziej sexy. No i jeszcze setki innych naj, a każde/ w mej duszy i sercu/ prawdziwe i szczersze od złota próby 0.9999

Tylko jedno malutkie „ale”, bo nawet gdybyś dziś przyszła do mnie na kolanach to nic by nie zmieniło wcale. Nadal bym kochał  Cię najbardziej na całym świecie. Może jak B-g człowieka, albo człowiek B-a? Nie miałaś być dla mnie nigdy więcej niż tylko całym światem. Całym życiem i snem najpiękniejszym. A tym jesteś i zawsze zostaniesz!

Nie jestem satyrem, który myśli że ludzkie zasady i granice to tylko jakiś „pryszcz” , coś dla innych, nie dla mnie. Dziś opiekuję się Twą rówieśniczką, atrakcyjną dziewczyną, a ani razu nawet nie pomyślałem że nasz „związek” to coś więcej niż tylko moja nad nią opieka. Owszem, raduje mnie to. Owszem chce być potrzebny i doceniany. I chcę Jej zdrowia, nic więcej.

Podobnie jest z „mą” Chabrooką, choć marzę o jej oczach. Choc czasem śnię o niej nie tylko jak ojciec czy zgoła jakiś eunuch, to i tak zawsze wiedziałem i wiem. I zawsze będę wiedział że ważne jest dla mnie Jej szczęście, jej zdrowie i tylko może czasem pomyśle lub pomarzę. Że Ona uśmiechnie się do mnie, właśnie do mnie i tylko do mnie…….. i wybaczy choćby samym tym swoim cudownym uśmiechem. Bo to co mnie tyle już lat boli to wcale nie jakaś „zawiedziona Miłość”, bo czemu miałaby być niespełniona, skoro nikt nigdy nie będzie kochał nikogo bardziej. A „spełnienie” to wcale nie posiadanie. Bo to tylko lub az związek dwojga dusz, a ten był i jest. A ja wiem że będzie. Poza mną nawet, poza wszystkim co na tym świecie.

A co boli?

Twój ból, czy jest jeszcze czy dawno już sobie odszedł. We mnie będzie dopóki nie zobaczę, nie poznam że jesteś szczęśliwa. Że zło sobie odeszło. Bo Kocham Twą duszę Człowieku, choć dziś już nie mogę powiedzieć że „Kocham nie będąc wcale zakochanym”.

Ale z miłością lecz bez niej da się żyć Najdroższa, gorzej w strachu o Tę wybraną, wymarzoną, Jedyną. Najgorzej gdy samemu się swe własne szczęście, nawet gdyby przypadkiem, ale zraniło, skrzywdziło…………………..

Nie sposób się przyzwyczaić?

Nie , Jedyna! Choćby zrozumieć, gdy wciąż TO przeszywa Twą duszę……………. i tak nie potrafię tego wytłumaczyć, więc zapisz to między bajki moja Najdroższa. Albo….., jak chcesz……

.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s