Ty i ja – 421

5.12

 

Jutro „mikołajki”, a ja po raz pierwszy w życiu nie mam nic dla najbliższych mi osób/ nic dla Ciebie, dla Miłej, nic dla zony czy Gusi/. Czemu? Szkoda słów na odpowiedź, choć jeszcze nie jestem całkowitym bankrutem. Jeśli dam radę wrócić całkiem w ciągu miesiąca, dwóch, to może się obronimy jakoś??? Może , ale co to Ciebie…..

Dziś może raczej dla odmiany trochę o mej ukochanej, czyli Chabrookiej. Albo o uczuciach, bo przecież ciągle tylko o sobie i o sobie, jakbym był kimś o kim można napisać więcej niż trzy zdania. Zresztą niebyt długie te zdania, bo kim jestem?

Kim??? bez Ciebie???

Ziarnkiem piasku , jakże charakterystycznie innym od tych miliardów, tylko w promieniu 10-ciu metrów „mojej pustyni”. Innym, całkiem INNYM, gdy ktoś obejrzy mnie pod „mikroskopem” . Tylko jestem tu już lat miliony, czekam, szukam i nigdzie nie widać tego „badacza”. Nikt nie chce mnie oglądać. Więc sam jestem wśród tych setek, tysięcy ocierających się o mnie co dzień.

A nawet gdybym znalazł kogoś to co z tego? Z pewnością zbyt późno, z pewnością bym wszystko co można zepsuć zepsuł.

Lepiej nie szukać,lepiej nie patrzyć przed siebie. Za siebie nie ma po co, tylko co zrobić ze swoimi snami?

Ach, pieprzę to wszystko! Dziś wcale nie chciałem oglądać okienka.

Szczerze?

Bałem się powtórki z wczorajszego obrazka. Bałem się?!!!

Śmierci mi nie strach, życia znowu uczę się nie bać co rano/ wychodzi mi to, znowu! trochę/.

Czy kiedyś balem się czegoś?

Nie raz, nawet spojrzeń czasem. Tylko że zawsze potrafiłem przełamać się. Zapanować nad tym że byłem nieśmiały, zapanować nad strachem. Zwyciężać nad sobą, nad słabościami. Czasem sam, czasem z czyjąś wspaniałą pomocą. A czasem wbrew wszystkim. Wbrew tym, którzy zdążyli mnie skreślić.

Dziś też „jestem skreślony”, choć przecież nie padło żadne ostatnie słowo! Nie tylko Ty mnie skreśliłaś jedyna i nie tylko Ty mylisz się w tym na co liczysz.

Choć życzę aby Ci się udało.

Zapomnij Najdroższa tak samo jak ja na zawsze Cię zapamiętam!

figurka-kot-serenada-ser_7217_m

„Problem” jest jeden. Wcale nie jest to żadna Choroba, nie brak możliwości czy nawet chęci. A jeśli chęci to do życia raczej. Do życia gdy nie widzę Ciebie. Nie mogę/ bo po co?/ do Ciebie napisać, a w dodatku Twój głos słyszę co najwyżej  we śnie?

I to jeszcze by nie wystarczyło. Nie na mnie! dalbym radę. Tylko jak zgodzić się? Jak zaakceptować to że ja sam skrzywdziłem moje własne szczęście. Moje wieczne marzenie….

i strach w Twych oczach…………………………, gdy zamknę swoje……….

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s